Ostatnio -a dokładniej rzecz biorąc- od pamiętnego dnia 14.04.2007r. ;) zaczęłam swoją przygodę z rowerem (hehe, ale brzmi ;P ).

Kilkugodzinna wycieczka do WPNu (tak tak, wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi :P ), przez piękne okolice Poznania (Luboń, Puszczykowo, Mosina, a w końcu nadwarciańskie tereny i moreny pozostawione przez obecny tu ‘zaledwie’ ok. 500 tys. lat temu Lądolód Skandynawski –>patrz<– ;) ) pozostawiła we mnie nie tylko ból np. w postaci obrzęku mięśni nóg wskutek ich nadwerężenia (czyt.: nieużywania na taką skalę już od dawna ;P ), ale również coś w rodzaju ogromnej radości z tak spędzanego czasu; relaksowaniem się aktywnością, o którą w zasadzie nie podejrzewałam swojej skromnej osoby… ;)

Można zatem powiedzieć, że od tej pory nabrałam niesamowitej chęci na ww. spędzanie czasu wolnego; postaram się również poświęcać temu stopniowo coraz więcej ‘niezagospodarowanych chwil’ każdego dnia :)

I… jeszcze jedno:

    Nie siedźcie tyle przed komputerem. To naprawdę szkodzi. Trzeba mi było przekonać się o tym na własnej skórze, bym uwierzyła ;) Wcześniej nie było na to najmniejszych szans ;D

    Zapewniam, że każda najmniejsza chwila spędzona aktywnie na świeżym powietrzu jest stukroć razy cenniejsza od najbardziej wypasionego laptopa ;)

    Sprawdziłam -polecam!

    /brakuje tylko podpisu: ‘Martyna Wojciechowska’ ;PP hehe /

    :)