Ostatnio -a dokładniej rzecz biorąc- od pamiętnego dnia 14.04.2007r.
zaczęłam swoją przygodę z rowerem (hehe, ale brzmi ;P ).
Kilkugodzinna wycieczka do WPNu (tak tak, wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi
), przez piękne okolice Poznania (Luboń, Puszczykowo, Mosina, a w końcu nadwarciańskie tereny i moreny pozostawione przez obecny tu ‘zaledwie’ ok. 500 tys. lat temu Lądolód Skandynawski –>patrz<–
) pozostawiła we mnie nie tylko ból np. w postaci obrzęku mięśni nóg wskutek ich nadwerężenia (czyt.: nieużywania na taką skalę już od dawna ;P ), ale również coś w rodzaju ogromnej radości z tak spędzanego czasu; relaksowaniem się aktywnością, o którą w zasadzie nie podejrzewałam swojej skromnej osoby…
Można zatem powiedzieć, że od tej pory nabrałam niesamowitej chęci na ww. spędzanie czasu wolnego; postaram się również poświęcać temu stopniowo coraz więcej ‘niezagospodarowanych chwil’ każdego dnia
I… jeszcze jedno:
Nie siedźcie tyle przed komputerem. To naprawdę szkodzi. Trzeba mi było przekonać się o tym na własnej skórze, bym uwierzyła
Wcześniej nie było na to najmniejszych szans ;D
Zapewniam, że każda najmniejsza chwila spędzona aktywnie na świeżym powietrzu jest stukroć razy cenniejsza od najbardziej wypasionego laptopa
Sprawdziłam -polecam!
/brakuje tylko podpisu: ‘Martyna Wojciechowska’ ;PP hehe /






2 comments
Comments feed for this article
22 kwiecień 2007 @ 8:11
wojtekpl
Widze że nadchodzą jakieś zmiany na blogu
27 kwiecień 2007 @ 9:00
papulinka
oo
koleżanka z branży
zgaduj zgaduj któż to ja 
tylko w puszczach w okolicy mojego domku ale też jest gdzie pojeździć i się pomęczyć 
cała branża na rowerach ^^ co Ty na to? 
no rowerkiem parę kilometrów sobie zrobić dziennie to jest coś. ja co prawda nie bywam na lodowcach
heh zorganizujmy taki rowerowy wypad I roku politologii?
pozdrawiam Paulina M.