Cel: jak zwykle krajoznawczy i dydaktyczny (:P )

Wyruszylismy tradycyjnie z jednej ze stacji PKP (zwanej potocznie Dębcem ;P ), by opuścić tenże środek lokomocji w podpoznańskiej Mosinie.

Stamtąd -z dość obciążonymi plecakami :D – torami nieczynnej już kolei na stację ‘Osowa Góra’ (dzika, zarośnięta roślinami, a przez to mająca w sobie to coś -ciekawego, niecodziennego, intrygującego…), szliśmy lasem kilka kilometrów, a naszym oczom ukazał się stok znanej już, prawdziwej Osowej Góry.

Piękna, niedzielna pogoda sprzyjała ‘piknikom’, majówkom i tego typu ‘wyjściom w teren’, toteż mijając ludzi licznie oblegających Osową łąkę (a zwłaszcza dwie podejrzanie wyglądające starsze panie z dziwnym koszyczkiem ;> he he )- i my skorzystaliśmy z uroków palącego słońca ;) .

Byliśmy tam ładnych kilka godzin, po czym stwierdziliśmy (acz niejednogłośnie :D ), że czas udać się dalej.

Kolejno szliśmy w kierunku jez. Kociołek, Górki, jez. Witobelskiego (gdzie zaliczyliśmy pierwszą w tym roku -bynajmniej ja- kąpiel w jeziorku ;) -było warto :D ), a w końcu -nieco sennej miejscowości Stęszew.

Tutaj także poczekalismy sobie na powrotny PKS, który zawiózł nas z powrotem do Poznania :/