Ponad tydzień temu mieliśmy okazję wybrać się na pieszą wycieczkę w słabiej nam znaną część Wielkopolskiego Parku Narodowego -w okolice Stęszewa i jeziora Witobelskiego :)

Miejsce to stanowiło świetny punkt wypadowy do Mosiny, którą uznaliśmy za dostateczny cel, któremu możemy sprostać pomimo bardzo wietrznej pogody.

Sobotnia wycieczka zaczęła się o godz. 9:31 rano, o której to na stacji Poznań -Dębiec pojawiła się ‘Piękna Helena’ -przepiękny parowóz leniwie ciągnący za sobą dwa wagoniki ;)
dsc00957.jpg

dsc00986.jpg

Dodam, że miałam okazję jechać taką ‘baną’ pierwszy raz, a wrażenia pozostały niezapomniane (ach, ten zapach dymu podczas postojów!) :D

Wysiedliśmy więc w Stęszewie:

dsc00989.jpg

skąd skierowaliśmy swe kroki w stronę jeziora Witobelskiego, wzdłuż którego prowadził niebieski szlak PTTK

dsc00998.jpg

dsc01008.jpg

dsc01014.jpg

Tamten dzień naprawdę był bardzo wietrzny, właściwie sporo ryzykowaliśmy poruszając się w większości lasem.

Czas mijał bardzo przyjemnie, cisza i spokój wypełniały otoczenie, spienione jezioro Witobelskie pozostało w tyle, a wkrótce i szlak niebieski przeszedł w kolor czarny -oto jesteśmy już w okolicach jeziora Dymaczewskiego! :)

dsc01030.jpg

dsc01037.jpg

dsc01060.jpg

Wkrótce i przydrożny leśny drogowskaz pokazał kolejny etap naszej wyprawy:

dsc01067.jpg

Minęliśmy i piękny mostek na strudze do ww. jeziora -ukryty wśród krzewów, ale bardzo malowniczy:

dsc01073.jpg

dsc01090.jpg

Później był rezerwat ścisły ‘Czapliniec’; drzewa tam -wystawione na działalność sobotniego wiatru- wydawały z siebie straszne dźwięki przypominające skrzypienie, miałam wrażenie, że zaraz jakieś przewróci się na nas ;)

dsc01103.jpg

dsc01110.jpg

dsc01111.jpg

Stąd było już stosunkowo blisko na Morenę Dymaczewską, którą też chcieliśmy odwiedzić; wygląda ona obecnie tak:

dsc01136.jpg

Osobiście zdecydowanie wolę ją wiosną, latem… :)

Zejście z moreny wygląda zaś tak:

dsc01145.jpg

Aż trudno uwierzyć w liście leżące nadal na ziemii i te wszechobecne kolory -zimowy widok na jeszcze jesienną dróżkę z hopkami :)

Wracając do wycieczki -spacerem udaliśmy się na jeszcze jedno wzniesienie WPNu -na dobrze znaną Osową Górę, gdzie musiałam chwilkę odpocząć (w tle)  ;)

dsc01179.jpg

dsc01188.jpg

Koniec wycieczki stanowiło zejście do Mosiny i godzinne oczekiwanie na PKP do Poznania ;) I tym razem mieliśmy szczęście, gdyż zaraz po naszym powrocie do domu zaczął padać deszcz.

Cała trasa liczyła ok. 16 km; jest bardzo malownicza i urozmaicona, także jak najbardziej polecam! :)